14.0 pogodnie

1:12 PM anna m. 1 Comments








'ale wiecie, że jutro przyjeżdża królowa?'
tymi właśnie słowami przywitała nas przemiła właścicielka hotelu w kendal. 
otóż nie, nie wiedzieliśmy. gazety pisały o turystach z daleka, którzy przekładali swoje plany
żeby tylko zobaczyć królową, my tymczasem znaleźliśmy się tam wtedy zupełnie przypadkiem. 

zanim przybyła, całe miasteczko było zadziwiająco spokojne. 
dzieci, większość z ręcznie robionymi flagami, czekały lekko znudzone 
ale kiedy tylko pojawił się 'królewski samochód' tłum wpadł w niemałą euforię. 

wszystko trwało może około piętnastu minut, wiele uściśniętych dłoni, 
sporo kwiatów od dzieci, dużo bardzo przyjaznych uśmiechów. 
później kendal znów wróciło do swojej sennej atmosfery. 

królowa pojechała w stronę jezior, a mi udało się jeszcze znaleźć 
jubileuszowy kubek za funta, na brytyjsko przystrojonej
na ten dzień wystawie, w jednym z wielu charity shops.
kilka godzin później też wyruszyliśmy nad podobno malownicze jeziora, 
licząc na to, że będzie tam już spokojniej.  
(och nasza naiwności!)

'you know that the queen is coming here tomorrow, right?'
- the lovely owner of the hostel in kendal welcomed us with those words.

Actually we had no idea, but everyone else seemed quite excited, 
the town was all decorated (or maybe it is so the whole year ;)?) 
everyone was talking only about it, and then she finally arrived around 10 in the morning,
stayed for about 15 minutes, and then kendal went back to being small calm town again. 

1 comment: