4.0 klart

10:07 PM anna m. 2 Comments



























wiosna. śnieg stopniał w bardzo nie-polskim tempie.
bez kałuż, bez błota. wszystko błyskawicznie zmieniło się z białego w szarozielone.
i kiedy szwedzi wyciągnęli swoje białe conversy, i zaczęli znów intensywnie biegać,
śnieg wrócił. gdy dziś o 3:15 wyjrzałyśmy za okno ujrzałyśmy tylko wielką biel.
o 3:35 okazało się, że śnieg skrzypi pod butami, i znów wszystko jest zasypane
całkiem sporą jego warstwą. mnóstwo zwierzęcych śladów, wszystkie podążające do lasu.
i sarny przebiegające tuż obok uniwersytetu. chyba czas częściej wychodzić nocą.

tymczasem gdy wybierałam się po 17 na zajęcia
nie było już żadnego śladu naszych porannych spacerów
powietrze pachniało już wilgotną glebą, i znów-wracającą-wiosną.
tym razem jakby wody było zbyt dużo, jakby cała przyroda była nią przesiąknięta
i za chwilę miała nas wszystkich utopić. i chyba muszę też przestać czytać murakamiego.
wbrew swojemu umiłowaniu do realistycznych powieści,
zaczynam spoglądać już w niebo, spodziewając się spadających ryb.

na zdjęciu tym razem inna skandynawska stolica. tam, gdzie nawet dla szwedów jest za drogo
tam, gdzie spod wielkiej skoczni można oglądać piękne wschody słońca
gdzie metro szybko zmienia się w kolejkę pnącą się po krętych wzgórzach
gdzie przystanki czasem są krótsze niż cały pociąg, i ktoś bardzo śpiewnym tonem
musi powtarzać, że należy wysiadać tylko środkowymi wagonami.


spring(ish) weather came surprisingly quickly,
swedish people started running, and wearing their white converse shoes again

2 comments:

  1. Taka to zima. Ja w Niemczech śnieg widziałam tylko jednego wieczoru.. Ciekawe jakie będzie lato.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tu było dużo pięknej i łagodnej zimy.
      Chwilowo pory roku są bardzo 'wzorcowe',
      także mam też nadzieję na choc fragment 'gorącego' lata :)

      Delete