1.0 bezchmurnie

10:29 PM anna m. 7 Comments
































barra, castlebay

przedostatnia z odwiedzonych przez nas wysp.
jeszcze w hostelu w howmore dowiedzieliśmy się od pary francuzów,
że akurat w dniach które zostały nam na wizytę na wyspie barra
odbywa się tam festiwal muzyczny. to, jak się okazało, oznaczało
że chyba cała młodzież z wysp, a nawet z odleglejszych miejsc
do których tylko docierały promy, zgromadziła się wtedy pod castlebay.
nie było już sensu szukac miejsc na tamtejszym polu namiotowym
i po prostu rozbiliśmy się w samym środku 'stolicy',
co okazało się świetnym pomysłem, bo naprawdę
pięknie było mieszkać przez te dwa dni z takim widokiem na zatokę.

sąsiedzi też przyjęli nas bardzo przyjaźnie,
dziwiąc się tylko, że przybyliśmy z 'aż tak daleka',

i tylko gromady ptaków nieznanych mi gatunków
budziły nas co rano, nie tylko śpiewami,
ale też swoim nieustannym skakaniem
po naszym namiocie.



barra, castlebay
it turned out that there was a music festival 
just when we were visiting barra.
it was full of people, so instead of looking for a campsite
we just camped in the middle of the town
with the best view ever!

7 comments:

  1. Taki widok tuż po przebudzeniu - marzenie. :)

    ReplyDelete
  2. Pozazdrościć. Patrząc na zdjęcia wnioskuję, że fajne masz życie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. to ja tylko przypomnę, że to nadal są wspomnienia
      z jakby nie patrzec krótkich wakacji,
      kilka miesięcy temu

      :)

      Delete
    2. Takie wakacje to też fragment życia, ale rozumiem. :)

      Delete
  3. marzyć o takim świecie, a potem w nim żyć, mogę umrzeć...

    ReplyDelete
  4. You captured so well what I miss about summer...

    ReplyDelete