9.5

2:23 AM anna m. 2 Comments



















































































































































Ålandy.

Dwa lata temu woda była spokojniejsza, podróż na wyspy przebiegała przyjemniej.
Główny dawniej sklep straszy ciemnym pustym wnętrzem,
plaża, na której jeszcze dwa lata temu zasypywałam się piaskiem,
i gdzie odważnie wbiegałam do zimnej fińskiej wody, zmieniła się w zieloną łąkę.

Jagód nadal jest mnóstwo, nadal jest też spokój, cisza, i najbardziej urokliwa przystań jaką widziałam.
Są też trzy kawiarnie. Aż trzy, szczególnie, iż w ciągu całego dnia
można spotkać w Eckerö co najwyżej kilkanaście osób.
Pierwsza, w której można zjeść tradycyjne ålandzkie naleśniki, zamknięta do maja.
Druga, na dziedzińcu zamkniętego już też muzeum, ze smutną kartką na drzwiach,
oznajmiającą koniec działalności. Po 26 latach.
I trzecia, na stacji benzynowej. Stacji, która skupia prawdopodobnie całe życie miasteczka.
Sklep, poczta, kawiarnia. Dzbanki z gorącą wodą, uszczerbione filiżanki, rysunki lokalnych dzieci,
książki o szwedzkiej rodzinie królewskiej i te kilka stolików, jak prosto z amerykańskiego filmu.
Gdyby tylko ktoś jeszcze przychodził z dzbankiem czarnej kawy, ach!


It is so difficult to describe the feeling you get on Åland islands.
Especially after the high season,
when the only chance to meet any people there
is by visiting the gas station. Gas station, shop and a cafe at the same time.
Incredible, how easy it is to get there, and yet how isolated it seems.

2 comments:

  1. it is, and in fact - those photos don't show much, but it really is a charming place :)

    ReplyDelete