10.0 klart

1:14 AM anna m. 2 Comments



































































































jednym z tych szwedzkich słów, na które zawsze z radością reaguję jest loppis,
pchli targ, naszymi słowami. ach, ta szwecja. jest drogo, bardzo. to nikogo nie dziwi,
ale kiedy szwedzi organizują loppis, nie trzeba miec wcale grubego portfela.

dziś loppis na södermalmie, z rodzaju "mieszkancy danej ulicy,
wyjdzcie z domu i sprzedajcie swoje rzeczy."
bondegatan. jeszcze tak nie dawno taki sam, na vasastan.
ten poprzedni, na karlbergsvägen był pełen ludzi, ogromny,
i cięzko było dostac się do wielu stoisk.
dziś malutki, tak jakby malo kto o nim wiedział, ale za to na tych kilku wieszakach
znalazłam pol nowej szafy. i pytajac o cene wiekszosci, slyszalam "20 kronor", czyli nasze 10zl.
przy tym nawet myrorna i stadsmission wydają się drogie.

będę za tym tęsknic. myrorna, stadsmission, i przypadkowe targi.
przeszukiwanie wieszakow w poszukiwaniu perełek, przeszukiwanie regalow
w poszukiwaniu nowych ksiązek. pogubilam się juz w liczeniu, ale na pewno
kupilam tu juz ponad 50. i mnostwo starych mebli i dziwnych drobiazgow.
tutejsze mieszkania muszą byc naprawdę ciekawe


loppis. flea markets. thrift stores. that's what i really love about stockholm
and not only shops like myrorna or stadsmission, 
but also those summer loppis, that you can find on many streets,
bondegatan, karlbergvägen, hornstull.
where people living there just sell their own clothes, books and everything else possible.
incredibly cheap, and you can always find something special.


2 comments:

  1. Uwielbiam takie targi i to fakt, że można na nich dostać cudne rzeczy :) jejku.... podoba mi się szwedzkie budownictwo, które właściwie poznałam po przez Twoje zdjęcia, klimatycznie :)

    Pozdrawiam !

    ReplyDelete
    Replies
    1. pozdrawiam rownież! :)

      ja najbardziej uwielbiam te stare, typowo skandynawskie domki
      które zachowały się jeszcze pomiędzy tymi bardziej nowoczesnymi.

      Delete